Opowiadanie to nasza jedyna łódź, którą możemy żeglować po rzece czasu. (Ursula K. Le Guin)

Syndrom oszusta

Co ja tu robię? Ci wszyscy ludzie są mądrzejsi ode mnie. Zbłaźnię się, skompromituję, zobaczą moją głupotę. – Takie wątpliwości i duchowe rozterki przeżywa wiele osób. Są one udziałem nie tylko zwyczajnych ludzi, ale także tych wybitnych i znanych. Pełne paniki myśli pojawiają się jednak nie tylko przed publicznymi występami. Wiele osób zmaga się z poczuciem braku wartości także na co dzień, nawet jeśli osiągają w życiu sukcesy. Prawdopodobnie częściej cierpią z tego powodu kobiety, niż mężczyźni.

Przyznam się, że nie miałem o tym pojęcia. Lub raczej nie zdawałem sobie sprawy, że powszechność tego zjawiska jest tak duża, iż psychologia nadała mu nazwę syndromu oszusta. Cierpią z powodu tej czysto psychicznej dolegliwości różni ludzie. Wydaje im się, że nie zasłużyli na swą karierę, że inni są lepsi, bystrzejsi, mądrzejsi i lepiej wykształceni. Obawiają się, że ich brak kompetencji wyjdzie na jaw i staną się pośmiewiskiem, że ich życie się przez to załamie.

Najciekawsze jest jednak to, że prawdziwe miernoty nie doświadczają nigdy syndromu oszusta. Takim zawsze się wydaje, że są najmądrzejsi, najbardziej kompetentni, a gdy przychodzi do konfrontacji, to w obronie swojej ignorancji gotowi są zrobić wszystko. Największą jednak tragedią jest, jeśli polityka państwa celowo się opiera na takich miernych, głupich i nikczemnych kadrach. I jeśli przywódca grupy trzymającej władzę nie tylko promuje miernoty, ale sam jest głupim i niedouczonym zaściankowym ćwokiem, który zieje nienawiścią do wszystkiego, czego nie rozumie. To się nie może skończyć dobrze.

Oceń felieton