Studium klęski

Wstęp

Wielokrotnie już pisałem, że moim zdaniem, żyjemy w epoce schyłkowej cywilizacji. Upadek nie dokona się tu i teraz na naszych oczach, ale trwa. Gdy się dokona za kilkaset lat, nie będzie internetu, by ktokolwiek mógł przeczytać te słowa. Jednym z symptomów upadku jest pojawiająca się, na przekór rozumowi, logice i postępowi, wiara w rozmaite teorie spiskowe, w szkodliwość szczepionek i dobroczynne działanie lewoskrętnej witaminy C. Renesans przeżywają z jednej strony nielogiczne wierzenia w płaską Ziemię, a z drugiej strony od dawna istniejące religie, które stają się coraz bardziej agresywne. Upadek cywilizacyjny widać również w politycznej sferze życia.

Koniec demokracji

Dziennikarz Christian Davies, syn znanego historyka, zauważył niedawno, że od jakiegoś czasu politycy przestali rozmawiać z ludźmi. To zjawisko jest powszechne wszędzie. Nie tylko w Polsce, choć akurat w naszym kraju jest widoczne szczególnie. Doskonałym przykładem są media społecznościowe. Wschodząca i chyba już upadła gwiazda Robert Biedroń stał się najlepszym przykładem. Zamiast podejmować dyskusję i przekonywać, błyskawicznie blokował każdego, kto wyraził jakąś niekorzystną opinię. Nie tylko on. Po jakimś wpisie Radosława Sikorskiego o dewastacji prawa w IV RP, przypomniałem mu na Twitterze, że przecież mieli możliwość postawić Ziobrę przed Trybunałem Stanu. Już po godzinie nie miałem możliwości obserwowania wpisów pana byłego ministra. Politycy PO na Facebooku chętnie wykorzystywali grupy polityczne do reklamowania swoich walorów. Jednak nigdy nie odpowiedzieli na żadne pytanie. Paradoksalnie lepiej wychodzili politycy partii rządzącej, którzy wchodzili w pyskówki i przepychanki, choć prawdę mówiąc wspomagani byli setkami płatnych trolli. Jednak partia Kaczyńskiego też nie na dialogu oparła swą siłę. Podstawą było rozdawnictwo i przekupstwo wyborcze wspomagane budowaniem strachu i lęku przed rzekomym złem z zachodu.

Klęska rozumu

Zgniły Zachód jako straszak średnio się sprawdzał w epoce PRL, lecz otrzepany z kurzu doskonale pełni rolę stracha dzisiaj. Tylko ludzie Kaczyńskiego są w stanie ochronić Polskę przed złem: genderem, feminizmem, bezwstydnym liberalizmem i ateizmem. Gdy wybiło kościelne szambo, wydawało się, że oburzenie społeczne jest na tyle duże, by wpłynąć na wynik wyborczy. Okazało się, że pedofilska afera bardziej zmobilizowała obrońców księży, niż obrońców dzieci. Od czterech lat obserwujemy jak rozwija się w Polsce rasizm, antysemityzm i nacjonalizm. Dla sporej części wyborców Unia Europejska nie jest wspólnotą, a bankomatem, zaś partia Kaczyńskiego obiecywała wyjęcie na potrzeby rozdawnictwa kolejnych miliardów euro. Politycy PiS umiejętnie dawkują obietnice wsparte sentymentami – a to minister obieca reaktywację PGRów, a to znów premier powie o reaktywacji państwowej stoczni i jeszcze pięćset plus dla wszystkich dzieci, a dla emerytów dodatkowa jałmużna tuż przed wyborami. Do tego konsekwentna obrona przestępców w sutannach, która skutkuje poparciem w kościołach. I troszkę marzeń o wielkości – milion samochodów elektrycznych, krzemowa dolina na Podkarpaciu i tysiące elektrowni wiatrowych, ale daleko od brzegu na Bałtyku. Żeby nam kury nie przestały się nieść, a ludziom nie rozpadały się wątroby. Wynik wyborów pokazał, że zwolenników rozsądku jest jednak mniej w Polsce, niż można by się spodziewać.

Jesień średniowiecza

Zwycięstwo PiS paradoksalnie niczego nie zmieni w Unii. Ta partia należy do mniejszościowej grupy konserwatystów i eurosceptyków. Dotychczasowe działania rządzących w Brukseli pokazują też, że reprezentacja pisowska niczego nam nie wywalczy, a jedynie przyniesie kompromitację i wstyd. Jednak te wybory są oczywistą prognozą jesiennych wyborów do sejmu i senatu. Warto dodać, choć to nikogo nie pocieszy, że wzrost nastrojów nacjonalistycznych, ksenofobii i zabobonów nie jest jedynie polską specjalnością. Choć po raz pierwszy Polska jest w awangardzie. Niestety nie jest to postęp naukowy i techniczny. Gdy prezes Kaczyński po wygranych wyborach zmieni konstytucję i już do końca opanuje sądownictwo, czeka nas niedługi marsz po równi pochyłej. Na końcu tej drogi czekają nas szlabany na granicach, polexit, zapaść gospodarcza i rozkwit wiary katolickiej.

Tusk na białym koniu

Nie przybędzie Tusk na białym koniu z Brukseli, by uratować Polskę przed polexitem. Po pierwsze, zmasowana propaganda telewizji pisowskiej spowodowała, że jest najbardziej znienawidzonym politykiem w Polsce. Choć również najbardziej popularnym. Po drugie, pojedynczo Tusk mógłby ewentualnie wygrać fotel prezydencki. To zresztą scenariusz marzycielski. W rzeczywistości krajowej niewiele by to zmieniło, ponieważ nie dysponowałby żadną realną siłą. Trudno przypuszczać zresztą, że przybędzie walczyć w przegranej sprawie i ponieść spektakularną klęskę, która byłaby ostatnim gwoździem do trumny polskiej demokracji.

A rzeczywistość skrzeczy

Po wyborach błyskawicznie pojawiły się setki analiz. Jedne odsądzały od czci i wiary rodaków, którzy dali się przekupić bonusami, za które przyjdzie wszystkim niedługo zapłacić ogromną cenę. Inni w humanistycznym wzmożeniu wskazywali, że przecież głosujący na PiS są naszymi rodakami i trzeba ich zrozumieć. Że mają swoje ważne powody głosując na 500 Plus. Owszem, mogę ich zrozumieć, co nie znaczy, że muszę ich polubić. Moim zdaniem w analizach zabrakło ważnego wniosku. Zwolenników świeckiego i nowoczesnego państwa, dla których demokracja i Europa bez granic jest ważna, jest po prostu mniej. Więcej jest zwolenników władzy autorytarnej, która co prawda jest arogancka i chamska, rozbija się bezczelnie limuzynami, kradnie na potęgę, ale ludziom też coś daje. Doprowadzenie kraju do ruiny zajmie tej władzy mniej więcej dwadzieścia lat. Potem będzie wojna domowa, bo dobrowolnie nie ustąpią. Mam nadzieję, że następnego okrągłego stołu już nie będzie i spełnią się marzenia Andrzeja Dudy. Tyle tylko, że on będzie po stronie tych złych.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 8.9/10 (8 votes cast)
Studium klęski, 8.9 out of 10 based on 8 ratings

2 przemyślenia nt. „Studium klęski


  1. znakomite Maćku 🙂

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 5.0/5 (1 vote cast)

  2. Ja generalnie zastanawiam się, czy opozycja w ogóle chce wygrać wybory, bo oni podchodzą do tego tak lekceważąco, jakby startowali dla niczego więcej niż stołki. Gadanie Schetyny o tym, że trzeba znaleźć pomysł na wygraną, daje do zrozumienia, że żadnych konkretów tutaj nie ma – spójnej i solidnej linii kampanii czy tym bardziej konkurencyjnej wizji Polski. Z czym do ludzi, to jakaś dziecinada, a nie polityka.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 5.0/5 (1 vote cast)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*