Opowiadanie to nasza jedyna łódź, którą możemy żeglować po rzece czasu. (Ursula K. Le Guin)

Zbrojne ramię Boga

Krzyżowcy, którzy najechali Jerozolimę w początkach poprzedniego tysiąclecia, przekonani byli, że działają w imię Boga. Ramieniem Boga długo była Święta Inkwizycja, która tysiącami mordowała ludzi o okresie kontrreformacji i tak samo czuli się konkwistadorzy nawracający Indian ogniem i mieczem. Za ramię Boga zapewne uważali się tureccy zdobywcy Konstantynopola, gdy po udanej rzezi obrońców Konstantynopola zaczęli przerabiać bazylikę Hagia Sophia na meczet.

Jeszcze papież Leon XIII panujący na przełomie XIX i XX wieku pisał:

Kara śmierci jest koniecznym i efektywnym środkiem, by Kościół mógł osiągnąć swój cel, gdy buntownicy działają przeciwko niemu, a burzycieli wspólnoty Kościoła, zwłaszcza zatwardziałych heretyków i przywódców herezji nie można powstrzymać za pomocą żadnej innej kary przed ciągłym zakłócaniem porządku Kościoła i skłanianiem innych do wszelkiego rodzaju przestępstw …. Gdy oceni się, że perwersja jednego lub kilku może przynieść ruinę wielu jego [tj. Kościoła] dzieci, jest on zobowiązany skutecznie ją usunąć w taki sposób, że jeśli nie będzie innego środka zaradczego, by uratować jego członków, może on i musi tych podłych ludzi zgładzić.

On też chciał być zbrojnym ramieniem Boga.

Dziś młodzi ludzie z tzw. Młodzieży Wszechpolskiej i ONR, którzy maszerują karnie w umundurowaniu przypominającym niemieckie oddziały SA, oddają „rzymski salut” jak członkowie SS i krzyczą „Chrystus Rex”, zapewne też chcą być zbrojnym ramieniem Boga. Od blisko dwóch lat widać też coraz dalej idący romans ołtarza z tronem. Kościół gromko piętnuje tych, którzy sprzeciwiają się obecnej władzy, nie szczędzi przy tym ostrych lub wręcz nienawistnych epitetów. Ksiądz nazista i kapelan środowisk nacjonalistycznych Jacek Międlar został w końcu usunięty z kapłaństwa za grzeszny związek z kobietą, a nie za podżegające do nienawiści kazania. Głosy nielicznych biskupów, którzy mówią inaczej, są słabo słyszalne. Księżom takim, jak Adam Boniecki instytucje kościelne zabraniają publicznych wypowiedzi.
Nie po raz pierwszy tak się dzieje. Biskup Teodor Kubina skomentował Pogrom Kielecki w 1946 roku:

…absolutnie nic nie usprawiedliwia zasługującej na gniew Boga i ludzi zbrodni kieleckiej, której tła i przyczyny poszukiwać należy w zbrodniczym fanatyzmie i nieusprawiedliwionej ciemnocie…

Został za to skrytykowany i upomniany przez Konferencję Episkopatu Polski.

Partia Jarosława Kaczyńskiego od chwili objęcia władzy nie ustaje w działaniach, które mają przypodobać się Kościołowi. Widać to zarówno w darowiznach finansowych, których beneficjentami są rozmaite instytucje kościelne, ale także w modelu kształtowania prawa, który zmierza w kierunku oddania Kościołowi nie tylko dusz, ale i ciał. Krok po kroku dokonuje się sakralizacja władzy przy wsparciu hojnie zasilanego finansowo Kościoła.
Władza, która uważa się za ramię Boga jest groźna, ponieważ postrzega siebie jako nieomylną, jej działania zawsze są słuszne, moralne i dobre, a przeciwnicy władzy równocześnie wrogowie Boga, odszczepieńcy, w najlepszym wypadku heretycy. Ramię Boga z heretykami nie dyskutuje, ale z nimi walczy, najlepiej ogniem i mieczem.
Gdy widzimy dziś seanse nienawiści, jakie urządza Jarosław Kaczyński w religijnej oprawie przy współuczestnictwie Kościoła i spojrzymy na szeroko rozumiane religijne zgromadzenia Rodzin Radia Maryja i Klubów gazety Polskiej, których wycie nienawiści dyrygowane przez posłów Prawa i Sprawiedliwości takich, jak Krystyna Pawłowicz, słyszeliśmy podczas wizyty prezydenta amerykańskiego Donalda Trumpa, zaczynamy się zastanawiać, dokąd to prowadzi.

To się po prostu może skończyć wojną domową, jak w Hiszpanii. Poziom wzajemnego niezrozumienia i przekonania, że ci drudzy są zdolni do wszystkiego, co najgorsze, i w ogóle nie są ludźmi, tylko zwierzętami, jest ogromny. Dziś elektorat PiS-u uczony jest myśleć o uchodźcach jako dzikich zwierzętach, a za chwilę okaże się, że myśli tak o przeciwnikach politycznych. Stąd blisko już do przekonania, że takimi samymi zwierzętami są wyborcy Platformy. (profesor Piotr Osęka, Instytut Studiów Politycznych PAN)

Kraj stacza się po równi pochyłej. Z każdą chwilą do hańby i zgrozy jest coraz bliżej. Z jednej strony coraz bardziej panoszy się brunatna hołota w mundurach jak z hitlerowskiego koszmaru, popierana przez władzę i Kościół, obok stoi władza zacierająca ręce na myśl o wykorzystaniu tych bojówek. I są jeszcze miliony machających lekceważąco ręką, mówiących, że to tylko nieliczne grupki, że to wszystko krzykacze bez znaczenia, że aby tylko do wyborów jakoś ten wybryk wytrzymać. A z drugiej strony nieliczna grupka wołających na puszczy, których nikt nie słucha. Dopóki nie przyjdzie po nas wszystkich zbrojne ramię Boga.

Książka. Muzyka. Film. - recenzje

Oceń felieton