Opowiadanie to nasza jedyna łódź, którą możemy żeglować po rzece czasu. (Ursula K. Le Guin)

Małpi proces

Małpi proces

Jednym z koronnych argumentów zwolenników tzw. inteligentnego projektu, popieranego ciszej lub głośniej przez wyznawców wszystkich chyba religii jest ten, wymyślony przez Freda Hoyle’a.

Na złomowisku są wszystkie części i fragmenty Boeinga-747, porozkręcane i chaotycznie porozrzucane. Trąba powietrzna przypadkowo przechodzi przez złomowisko. Jakie jest prawdopodobieństwo tego, że po jej przejściu znajdziemy tam w pełni złożony 747, gotowy do lotu? (Fred Hoyle)

Oczywiście taki argument miałby sens, gdyby nie to, że jest z gruntu fałszywy. Otóż kreacjoniści zapominają, że według teorii ewolucji życie nie powstało od razu w formie człowieka. Inaczej mówiąc burza przechodząca nad tym złomowiskiem, najpierw „zmontowała” proste wahadło. Potem zmieniały się przez miliony lat warunki fizyczne, a tym samym części „leżące” na tym umownym złomowisku. Ukształtowanie się samolotu nie byłoby więc czynem jednorazowym, ale procesem kształtowania się coraz bardziej skomplikowanych elementów.
Dla kreacjonistów to jednak argument koronny, bo spora część z nich wierzy w zapisy biblii w sposób literalny. A zatem świat według nich został stworzony przez siłę nadprzyrodzoną, którą oni nazywają Bogiem, w procesie tworzenia trwającym 6 dni, a działo się to mniej więcej koło sześciu tysięcy lat temu. Nie wszyscy wyznawcy rozmaitych religii są tak fundamentalni, niektórzy z nich dopuszczają znaczenie symboliczne świętych ksiąg judaizmu, chrześcijaństwa, czy islamu. Jednak obserwujemy niepokojący zwrot ku wierze i negowania nauki. W Turcji z nowego programu szkolnego usuwa się nawiązania do teorii Darwina, ponieważ jak ujął jeden z ważnych polityków partii Erdogana, „jest niewiarygodna”. W Polsce po tzw. reformie oświaty z programów zniknie teoria Darwina, a także elementy dotyczące kosmosu i układu słonecznego, uczniowie nie dowiedzą się też nic o Koperniku. Pominięta zostanie postać Marii Curie-Skłodowskiej. Nieoficjalne wypowiedzi niektórych polityków partii rządzącej sprowadzają się do stwierdzenia, że „nie ma co dzieciom w głowach mieszać”. Jeśli dodamy do tego, że podczas edukacji szkolnej uczeń będzie uczestniczył w ponad 530 lekcjach religii, to robi się juz bardziej strasznie, niż śmiesznie.

Biolodzy na całym świecie uwikłani są w batalię z ruchem inteligentnego projektu, który sprzeciwia się nauczaniu teorii ewolucji w szkołach i twierdzi, że biologiczna złożoność stanowi dowód na istnienie stwórcy, który z góry zaplanował najdrobniejsze szczegóły życia biologicznego. (Od zwierząt do bogów. Krótka historia ludzkości, Yuval Noah Harari)

Pamiętam, że kiedyś czytałem świetną książkę biograficzną o amerykańskim adwokacie, który zasłynął jako obrońca w tzw. małpim procesie. Clarence Darrow był obrońcą nauczyciela oskarżonego o łamanie prawa, ponieważ na lekcjach wspominał o teorii ewolucji, a to było sprzeczne z religią.

Małpi proces – popularna nazwa procesu, który odbył się w 1925 w Dayton w hrabstwie Rhea amerykańskiego stanu Tennessee, dotyczącego nauczania teorii ewolucji w szkołach. Do małpiego procesu doszło na skutek zderzenia rozwijającego się ewolucjonizmu z amerykańskim fundamentalizmem.
Teoria ewolucji Darwina opublikowana została w 1859. Już 5 lat później w Ameryce pojawiły się prace mistyczki Ellen G. White sprzeczne z naukowym opisem powstania świata. Jednak reakcja na powstanie poglądów Darwina była umiarkowana. Zwolenników literalnego odczytywania Biblii wzburzyła dopiero książka Straussa Das Leben Jesu, podejmujące próbę demitologizacji postaci Jezusa Chrystusa. Taki sposób uprawiania teologii uznano za zagrożenie. Kościoły protestanckie USA podjęły próbę określenia fundamentalnych prawd wiary chrześcijańskiej (wydanie The Fundamentals, od którego wzięła się nazwa fundamentalizm) i walki z modernizmem. Objęła ona również parlamenty stanowe. Kilka z nich wydało zakazy nauczania w szkołach treści sprzecznych z opisanym w Biblii stworzeniem człowieka przez Boga. (Wikipedia)

Zdumiewałem się wówczas, jak można było w Ameryce, w XX wieku być tak zacofanym jak te setki tysięcy religijnych fanatyków. Gdy chodziłem do szkoły, Kościół nie negował teorii Kopernika, ani teorii ewolucji Darwina. Przynajmniej oficjalnie.
Dorastając byłem przekonany, że oczywistość teorii naukowych na temat powstania świata nie będzie już w wieku XX kwestionowana. Tymczasem wiek XXI okazał się pełny niespodzianek. Pomimo rozwoju nauki mamy coraz więcej przykładów, że miliony ludzi tę naukę odrzucają w imię uprzedzeń, mitów i zabobonów. Rosną w potęgę ruchy antyszczepionkowe, które uważają, że szczepionki są truciznami celowo podawanymi dzieciom. Karierę robią znachorzy i uzdrowiciele, także wspierani przez Kościół jak niejaki ksiądz John Bashobora z Ugandy. Zdziwić się można, ilu jest zwolenników rozmaitych mutacji teorii o płaskiej Ziemi. Kreacjonizm staje się oczywistą teorią nie tylko w zacofanych krajach islamskich, ale jak już wcześniej przytaczałem w Turcji. A co gorsza coraz silniejszy staje się w Polsce oraz Stanach Zjednoczonych. Czy będą kolejne małpie procesy? Czy nauczyciele uczący o teorii Darwina, a potem może teorii Kopernika będą wsadzani do więzień? Czy nadchodzi era ciemnoty i zacofania? Czy pioruny „oswojone” przez Beniamina Franklina znów będą tylko dowodem gniewu bożego?

5/5 - (1 vote)

2 komentarze “Małpi proces”

Możliwość komentowania została wyłączona.