Przemija postać świata

Hanna Malewska nadała swej powieści tytuł genialny. Symboliczny i metaforyczny, a w pewnym sensie puentujący zmiany, które zachodziły w Europie po upadku Cesarstwa Rzymskiego w 476 roku. Jednak sama powieść zachwytu już nie budzi. Można mieć zastrzeżenia nie tylko do dość chaotycznej i suchej narracji, ale także do punktu widzenia autorki, której katolickie korzenie narzuciły interpretację historii wykraczającą poza obiektywizm.

Początek naszej ery to z jednej strony nieuchronny upadek starożytności, a z drugiej zmiany dokonujące się w tyglu, zwanym Wielką Wędrówką Ludów. Bohaterami wydarzeń dziejących się w centrum upadłego cesarstwa są Goci, których dzieje zaczynają się w sąsiedztwie naszym, nad Bałtykiem. Początek tysiąclecia jest też początkiem ich wędrówki z ziem skandynawskich na nasze Pomorze. Emigrując z terenów dzisiejszej Szwecji osiedlają się w krainie, która sami nazwali Gothiskandza. Historycy i archeologowie lokują tę na poły mityczną krainę na naszym Pomorzu. Na dłużej osiedlili się w dorzeczu Wisły, w okolicach Malborka i Elbląga, gdzie już wcześniej (i później) istniało miasto portowe Truso (lub Druzo). Pozostawili po sobie cmentarzysko nazwane przez archeologów przykładem kultury wielbarskiej. Nie zagrzali jednak długo miejsca, powędrowali dalej na wschód i na południe. Podzielili się potem na Gotów wschodnich, czyli Ostrogotów i zachodnich – Wizygotów. Ostrogoci w swej wędrówce zatrzymali się nad brzegami Morza Czarnego. Wizygoci zaś stali się jednymi z najeźdźców, których odpierać musiał upadający Rzym. Osiedlili się na terenach Dacji, ponieważ Rzymu nie udało im się wówczas zdobyć. Germańskie plemiona Gotów wydawały się wówczas największym zagrożeniem dla podzielonego już cesarstwa. Cesarstwo Bizantyjskie, które obejmowało wschodnie tereny dawnego imperium, wciąż było potężne i na dodatek leżało na uboczu owych wędrówek. Bizancjum walczyło, ale także współpracowało z Ostrogotami. Wizygoci zaś skierowali się w stronę Rzymu. Gdy w Europie pojawili się Hunowie, którzy ówczesnym ludom musieli się wydawać jak szarańcza, Rzym znalazł się w tragicznym położeniu. Swoistym znakiem klęski było przyjęcie uciekających przed Hunami Wizygotów i „zatrudnienie” ich przez Rzym jako armii, która miała bronić cesarstwa. Ostrogoci wcześniej zostali podbici przez Hunów. Historycznie najazd Hunów był efemerydą. Największy ich przywódca, czyli Atylla nie stworzył nic, co by mogło trwać po jego śmierci. Rozpad państwa Atylli nie spowodował jednak dobrych skutków dla samego Rzymu. Już wkrótce cesarstwo musiało walczyć z germańskim plemieniem Wandalów, którzy w 455 roku wkroczyli nawet do Rzymu. Wbrew potocznej opinii Wandalowie, od których powstało niesławne określenie wandalizm, nie zniszczyli Rzymu. Jak na owe czasy byli nawet dość ludzcy i cywilizowani. Nie wyrżnęli w pień mieszkańców, nie zniszczyli miasta, ale za to ograbili kościoły i księży. I to Kościół dorobił im potem tak paskudną „gębę”. Wreszcie pojawił się wódz kolejnego plemienia germańskiego Odoaker i pokonując ostatniego cesarza, postawił kropkę nad i. Przestało istnieć państwo, które tak naprawdę poddało się barbarzyńcom w końcu czwartego wieku naszej ery. Wówczas zaczyna się czas Ostrogotów. Po upadku Rzymu Italię zajmuje król ostrogocki Teodoryk, który jednak chce się czuć wysłannikiem i pełnomocnikiem cesarza bizantyjskiego. Wizygoci już wcześniej opuścili Italię i powędrowali dalej, zatrzymując się na terenach dzisiejszej Hiszpanii.
W tym czasie na tereny dzisiejszej Polski przybywają Słowianie. Czy można się dziwić, że rzymskie zapiski nie mówią nic o powstających tu państwach, które istnieniu Rzymu nie zagrażały?

Starożytny świat, który był wzorem cywilizacji i kultury przestał istnieć, ale nie stało się to z dnia na dzień. Rzym przez długie lata jeszcze był wspaniałym miastem, choć niektórzy z ówczesnych dostrzegali upadek. Konsul, a jednocześnie filozof i teolog, Boecjusz przewodził spiskowi, który miał mocniej połączyć Rzym ze stolicą cesarstwa w Konstantynopolu. Nie byłoby w tym nic tak dziwnego, bo przecież sam Teodoryk uznawał się za lennika Bizancjum. Jednak, działający za jego plecami, potomkowie dawnych Rzymian nie znaleźli u niego zrozumienia. Niewątpliwie do pomysłu bezpośredniego przyłączenia się do Biznancjum, zniechęciło Teodoryka także to, że Ostrogoci byli arianami, zaś cesarz Justyn właśnie zaczął walczyć ze wszelkimi odszczepieńcami wiary chrześcijańskiej. Uratować Rzymu już się nie dało, choć póki żył Teodoryk, podtrzymywano złudzenie istnienia dawnej rzymskiej kultury. Uznany potem za świętego katolickiego minister Teodoryka i następnych władców – Kasjodor – jest swoistym symbolem syzyfowej pracy ratowania rzymskiego dorobku. Żyjący blisko sto lat patrycjusz zrobił wiele dla zachowania dorobku starożytności. Jednak nie powstrzymało to upadku. Rzym drugiej połowy pierwszego tysiąclecia, to nie był nowy Rzym, nowa wartość, to było upadłe i skarlałe wieczne miasto w którym panowało barbarzyństwo i ciemnota. Rosnące w siłę chrześcijaństwo, nieomal od samego początku skłócone, podzielone i pełnie nienawiści do tego, co właśnie zostało zniszczone i zdeptane nie było wcale czynnikiem kulturotwórczym. Nastała era barbarzyńska. Ludzkość cofnęła się o tysiąc lat, straciła dorobek medycyny, astronomii i matematyki, a potem za sprawą restrykcyjnej religii także filozofii i sztuki.

Warto jednak przypomnieć te zamierzchłe dzieje, bo dziś Europa znów znajduje się w obliczu upadku. Paradoksalnie również i tym razem impulsem upadku jest swoista wersja wędrówki ludów. Jednak to nie uchodźcy zagrażają Europie. Zagraża jej współczesne barbarzyństwo Europejczyków. Budzące się nacjonalizmy, wrogość wobec tych, którzy mają inny kolor skóry, inny język, obyczaje lub religię. I nieważne skąd pochodzą, nie są „swoi”. W Polsce nawołuje się do nienawiści wobec Ukraińców żyjących po sąsiedzku, do Żydów, których praktycznie już nie ma, do rasizmu w stosunku do ludzi o ciemniejszej karnacji… W Anglii wrogiem, którego trzeba zabić, może stać się Polak. On też jest tam inny. Ksenofobia, rasizm, nienawiść. Kiedy umrze znana nam Europa? Jak długo trwać będzie agonia. Jaki świat powstanie na gruzach? O ile wieków się cofniemy?

Hanna Malewska pisała w liście do siostry o tej powieści, że opisuje dzieje Ostrogotów w Italii, narodziny benedyktynów, Kasjodora ratującego szczątki kultury, ambicje niewczesne Justyniana, ruinę dzieł czysto ludzkich – dwie szachownice, ludzka i Boża, i bardzo różne na nich sukcesy i porażki.
Autorka patrzyła z katolickiej perspektywy. Nadała ogromne znaczenie postaci Kasjodora i Benedykta z Nursji, jako prekursorom nowego ładu w Europie, tymczasem ten pierwszy upadkowi zapobiec nie mógł, prekursorem nie był, a drugi symbolicznie do upadku starożytności się przyczynił. Nowy ład był ładem barbarzyńskim. Jednak nawet szlachetne idee nie usprawiedliwiają kiepskiej książki.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 7.8/10 (4 votes cast)
Przemija postać świata, 7.8 out of 10 based on 4 ratings

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*