Po drugiej stronie lustra

Patrzę w lustro. Czterdzieści lat i czterdzieści funtów temu byłem przystojnym facetem. Dziewczyny. Mogłem wybierać. I obracać je na tylnym siedzeniu mojego buicka. Zwykle w piątki jeździliśmy całą bandą nad Laramie. Po potańcówce. Nieważne, tak naprawdę jedyna, która mi dała, to Amy. I zaraz zaszła. Nawet do college’u nie poszedłem, bo trzeba było się żenić.
Ale i tak jakąś tam karierę zrobiłem. Jestem kierownikiem działu odzieżowego w Walmarcie. Same cipy ze mną pracują. Czasem sobie jakąś klepnę po zgrabnym tyłku. Wiem, gdzie kamery nie zauważą. Wendy też pracowała w Walmarcie. Mieliśmy romansik. Nieźle loda robiła.
Wszystko to do dupy. Wendy uciekła z Amy. Tak z moją żoną. Dziesięć lat temu do Las Vegas. W całej dzielnicy się ze mnie śmieją.
Patrzę na siebie w tym lustrze, a czoło coraz bardziej się zbliża do kołnierzyka. Jeszcze da się zaczesać. Trochę z tyłu trochę z boku i odrobina lakieru do włosów. Takiego super strong. To lustro ma plamy. A może to ja mam plamy na twarzy.
Teraz już jestem sam w domu. John, mój syn, wyjechał parę lat temu. Gdzieś – powiedział – przed siebie do innego świata. Ostatnią pocztówkę przysłał mi rok temu. Z Hanoi. A myśmy tych żółtków naparzali. Po co? Żeby mój syn u tych komunistów teraz mieszkał?
Sue to moja córka. Nie odzywa się do mnie. Wywaliłem szmatę, jak się zaczęła prowadzać z tym gnojkiem od Haleyów. Co z tego, że lekarz. Czarnuch to czarnuch. I chuj. Teraz to mogę tylko do lustra tak powiedzieć, bo poprawność polityczna. Ameryka schodzi na psy.
Patrzę w lustro. To ja. Sześćdziesiąt lat i teraz przed emeryturą chcą mnie wywalić, bo nie umiem tych komputerów. Dranie. Muszę iść. Może jednak nie zwolnią.
Dlaczego nie mam głosować na Trumpa?

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (5 votes cast)
Po drugiej stronie lustra, 10.0 out of 10 based on 5 ratings