Czas patriotów

Bohater sensacyjnej powieści Toma Clancy’ego (bardziej znany z filmu pod tym samym tytułem, bo wykreowany przez Harrisona Forda) staje się celem patriotów z Irlandzkiej Armii Republikańskiej, po tym, jak przyczynia się do śmierci jednego z eminentnych członków tego ugrupowania. Okazuje się, że irlandzki patriotyzm swoimi mackami sięga aż za ocean, a zemsta jest celem nadrzędnym. Oczywiście powieść sensacyjna nie skłania do zadumy nad istotą patriotyzmu, a jeszcze mniej film, od którego oczekujemy wartkiej akcji, jaka nie znudzi nas przez kilkadziesiąt minut.
Jednak wartka akcja, ciągłe suspensy i wysoki poziom adrenaliny to nie jest coś, czego oczekujemy w codziennym życiu. Większość ludzi oczekuje, że jak odkręcą kran z ciepłą wodą, to poleci… ciepła woda. Przez osiem ostatnich lat Polacy zajmowali się bardzo nudnymi sprawami. Dbali o to właśnie, aby z kranu leciała ciepła woda, aby jezdnie nie składały się z dziur, aby dzieci w piłkę grały na boisku, a nie na pastwisku. Aby było czysto na ulicy i aby trawa w parkach była regularnie koszona.
Jednak nie wszyscy byli z tego zadowoleni. Mówili o sobie – patrioci. Na ich psychikę źle wpływał fakt, że od ponad sześćdziesięciu lat nie było wojny. Brakowało im męczeńskich powstań narodowych. Źle się czuli w tych uśmiechniętych dniach, kiedy inni wesoło obchodzili pokojowe rocznice odzyskania niepodległości lub przystąpienia naszego kraju do związku innych całkiem szczęśliwych i pokojowo nastawionych krajów. To nie było dla nich dobre, bo mówili, że w tym nie ma patriotyzmu. Ojczyzna – według nich – musi boleć i krwawić, jak w wierszu Różewicza. A ponieważ ojczyzna od dawna nie miała żadnych poległych bohaterów, więc uznali, że niektóre ofiary strasznej katastrofy lotniczej będą poległymi bohaterami, a sama katastrofa musi zostać okrzyknięta zamachem. Wtedy też zrozumieli, że potrzebny jest jeszcze wróg. Bez wroga nie ma wojny, bez wroga nie ma patriotyzmu, bez wroga nie ma zjednoczenia narodu. Niestety nasi dawni wrogowie już niespecjalnie nadawali się do tej roli. Ich wrogość, nie poparta wojną od dziesiątków lat, jest taka jakaś pastelowa i nie potrafi już tak zjednoczyć. Tym bardziej, że część patriotów woli wroga z zachodu, a część tego ze wschodu. Zrozumieli wtedy, że najlepszy będzie wróg wewnętrzny. To będzie ten, który się śmieje z inwazji Misiewiczów na intratne stanowiska państwowe, któremu nie podoba się dobra zmiana, który twierdzi, że w Polsce potrzebny jest Trybunał Konstytucyjny. To ten, który mówi, że fałszywa z gruntu polityka socjalna prowadzona jest na kredyt, że nowy rząd rujnuje gospodarkę, że niszczy demokrację.
Patrioci zaciskają pięści, a w ich sercach wybrzmiewają uczucia jak w pieśni wieszcza: zemsta, zemsta na wroga. Z Bogiem, a choćby mimo Boga. I rośnie ta gorąca nienawiść i burzy się krew. Nadchodzi czas patriotów.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.7/10 (9 votes cast)
Czas patriotów, 9.7 out of 10 based on 9 ratings