Opowiadanie to nasza jedyna łódź, którą możemy żeglować po rzece czasu. (Ursula K. Le Guin)

Powrót arcymaga

Niektóre obrazy Tadeusza Drozdowskiego, a znam ich sporo, są tak fascynujące i tak bardzo przemawiają do mnie, że oglądam wręcz z nabożeństwem, nieledwie na klęczkach. Inne z kolei w jakiś sposób mnie drażnią, nie potrafię przejść nad nimi do porządku dziennego, oglądam po wielokroć, ale nie potrafię z nimi nawiązać tej nici porozumienia. Jednym z takich obrazów było Przybycie, które po raz pierwszy widziałem pięć lat temu na wystawie w bytowskim muzeum.

Przybycie
Przybycie

Sam autor o swym obrazie mówił, że przedstawia on powrót, gdzieś tam w oddali pozostał świat, tajemnicze piramidy, ale statek jest już przy kei, maszty opuszczono, a czerwone żagle schną na słońcu.
Obraz przemówił do mnie kilka lat później, gdy czytałem „Ziemiomorze” Ursuli K. Le Guin. Gdy arcymag Ged zwany Krogulcem rozmyślał na swej łodzi „Bystre oko”, mknącej po falach pod czerwonymi żaglami.

Nie będzie mnie w Havnorze ani na Roke. Czas już pozostawić władzę innym, odrzucić stare zabawki i znów wyruszyć w drogę. Czas, abym wrócił do domu. Zobaczę się z Tenar. Spotkam Ogiona i zanim umrze, pomówię z nim w jego domu, na urwiskach w Re Albi. Tak bardzo pragnę wędrować po stokach góry Gont, w lasach, kiedy pierwsze tchnienie jesieni zmienia barwy liści. Żadne królestwo nie dorówna owym puszczom. Czas już, abym tam wrócił, samotny, w milczeniu. Może wówczas poznam to, czego nie jest mnie w stanie nauczyć żaden czyn, sztuka czy władza. Coś, czego nigdy dotąd nie rozumiałem.

Arcymag wrócił na swą wyspę na skrzydłach smoka. Zapomniana łódź stoi w porcie na krańcu świata. Niegdyś dumne żagle zwisają smętnie. Lecz słońce nadal świeci. Gdzieś w tle jest ten cały wielki świat porzucony przez arcymaga, który wreszcie wrócił do domu i zrozumiał to, co jest najważniejsze. Ten obraz mówi o miłości, choć nie została na nim przedstawiona.

http://drozdowski.tuchomie.pl

Oceń felieton