Na tym właśnie polega sztuka. Co powiedzieć i kiedy. (Ursula K. Le Guin)

CETA a sprawa polska

Gdy wybuchł spontaniczny protest przeciw projektowi ustawy zaostrzającej prawo antyaborcyjne, która została poparta przez sporą część posłów PiS, nagle też pojawiły się w mediach i na stronach internetowych tysiące głosów, które twierdziły, że ten protest to jest głupota, bo tak naprawę rząd rozpylił celową zasłonę dymną, która ma przykryć sprawę podpisania umowy CETA.
Mówiąc dosadniej, kobiety jesteście głupimi babami, które dały się wmanewrować w nieistotny protest, a rząd przemyci porozumienie CETA, które jest holokaustem na narodzie, bo w Polsce pojawi się GMO.
Otóż porozumienie Unii Europejskiej i Kanady oznaczone skrótem CETA tak naprawdę negocjowano w 2014 roku i dzisiejsi wrogowie tego porozumienia wtedy trzymali gębę na kłódkę. Sprawiedliwie przyznać trzeba, że inni europejscy przeciwnicy CETA się ujawnili równie niedawno. Pierwsze protesty publiczne odbyły się podczas spotkania przywódców europejskich w Bratysławie. Był to wrzesień tego roku.
Wokół CETA pojawiają się też kłamstwa, co pozwala się domyślać, że autorami są nienawidzący praw kobiet korwiniści i kuce Kukiza. Zwykle bowiem retoryka antyfeministyczna i lekceważenie praw kobiet łączy się tam z głęboko spiskową teorią niszczenia polskiej gospodarki przez socjalistyczny eurokołchoz.
Należy powiedzieć sobie, że większość piszących o CETA nie zadała sobie trudu zapoznania się z przedmiotem dyskusji, a więc zwykle to rozmowa ze ślepym o kolorach, bo o tym, przeciw czemu naprawdę protestują kobiety i czego żądają, dyskutanci również nie mają pojęcia.
Warto zatem wypunktować kilka faktów.
1. Ustawa antyaborcyjna to temat dla PiS śliski. W 2007 roku doprowadził do osłabienia klubu PiS w sejmie po odejściu Marka Jurka i jego popleczników. To wtedy Jarosław Kaczyński, czując oddech opozycji za plecami postanowił wymyślić aferę gruntową, zamknąć Andrzeja Leppera do więzienia i przejąć posłów Samoobrony. Wyszło to kiepsko, jak wszystko i pośrednio to właśnie kwestia aborcji przyczyniła się do upadku rządu oraz wcześniejszych wyborów.
2. Projekt fundacji Ordo Iuris, to rachunek za kościelne poparcie z ambon udzielone Dudzie i PiS w czasie ubiegłorocznych wyborów. Kościół kocha pieniądze, pieniądze i… pieniądze. Ale kocha również panować nad wiernymi, a ci uciekają coraz częściej. Jak zyskać ten rząd dusz? Zmusić siłą. Niech prawo państwowe będzie zgodne z prawem kościelnym. Łatwo sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby ta ustawa przeszła bez protestów. Następne w kolejce czekałby zakaz sprzedaży środków antykoncepcyjnych, kary za stosunki pozamałżeńskie, wreszcie zakaz rozwodów. Kaczyński i jego przyboczni aż tak durni nie są. Temat aborcji wypłynął co prawda w tym samym czasie co afera Misiewicza i to było dla PiS dobre, ale Kaczyński doskonale wie, że ma w partii takich debili jak Pawłowicz i w wyniku nawet drobnej nieostrożności ustawa mogłaby zostać przyklepana. Oczywiście na końcu tej drogi jest jeszcze długopis Kaczyńskiego, czyli Andrzej Duda. Jednak wściekłość społeczna osiągnęła by taki poziom, że mogłaby oznaczać początek końca tego idiotycznego rządu.
3. Konsekwencje CETA dla Europy mogą być różne. Na pewno nie tak groźne jak ACTA i TTIP, ale nie należy ewentualnych obaw lekceważyć. Jednak alarm wszczęty teraz przez ludzi przeciwstawiających CETA manifestacjom kobiet mówi głównie o jednym. GMO. A to wcale nie jest takie czarno-białe.
Zapewne wiele osób zna nazwisko Szczepana Pieniążka. Był to biolog, sadownik, naukowiec, w latach stalinowskich znany jako piewca miczurinizmu, a potem w praktyce pracujący nad wyhodowaniem nowych odmian jabłek. To jemu zawdzięczamy to, że smak papierówki znają tylko ludzie po pięćdziesiątce, zaś powszechne na rynku są jabłka świetnie się przechowujące, ale mające smak zmielonego papieru toaletowego. Oczywiście porównanie prac nad nowymi gatunkami jabłek z pracami nad nowymi odmianami pszenicy nie do końca jest uprawnione, także ze względu na znaczny postęp w genetyce od czasu prac profesora Pieniążka. Można rzec, że wtedy było to działanie po omacku. Jednak od tych jabłek nikt nie umiera i nie dostaje się raka, ani nie wyrastają nam czułki na głowie.
Fanatyzm w sprawie GMO jest tak samo głupi jak fanatyzm każący kobietom rodzić okaleczone potworki, które umrą najdalej po paru dniach. Tak samo głupi jak ten, który każe działaczom pro life mordować zwierzęta, by zrobić fałszywe zdjęcia rzekomo z aborcji.

Na koniec jeszcze ważna informacja. Porozumienie CETA ma być podpisane wstępnie pod koniec października, więc zamiast deprecjonować prawa kobiet, należałoby skrzyknąć jeszcze większą od nich demonstrację. Przecież można? Porozumienie CETA choć sukcesywnie będzie wchodziło w życie od momentu podpisania, ma być jeszcze ratyfikowane przez rządy i jak wiele innych unijnych porozumień może zostać zawetowane. Wciąż można naciskać na polski rząd, by się sprzeciwił. Ale nie wystarczy popularyzować tego wyśmiewając się ze słusznego gniewu kobiet. Należy zdobyć argumenty i poświęcić sporo pracy, by do swoich idei przekonać ludzi.