Opowiadanie to nasza jedyna łódź, którą możemy żeglować po rzece czasu. (Ursula K. Le Guin)

Syndrom Zbyszka z Bogdańca

Zapewne nawet absolwenci gimnazjum pamiętają z „Krzyżaków” Sienkiewicza ten fragment, gdy Zbyszko z Bogdańca, młody przedstawiciel klasy rycerskiej, ślubuje Danusi – córce słynnego Juranda ze Spychowa – ubić paru rycerzy krzyżackich i czuby z pawich piór, które noszą, złożyć jej u nóg. Skończyło się to zaatakowaniem posła krzyżackiego i w następstwie tego czynu sądem kasztelańskim, na którym taka oto scena się rozegrała:

— Możesz-li na mękę Pańską poprzysiąc, żeś płaszcza i krzyża nie widział?
— Nijak! — odpowiedział Zbyszko — żeby ja krzyża nie widział, to myślałbym, że to nasz rycerz, a w naszego przecie bym nie godził.
— A jakoż mógł się inny Krzyżak pod Krakowem znajdować, jeśli nie poseł albo nie z poselskiego pocztu?

Prawda. Gdyby Zbyszko był choć odrobinę inteligentniejszy od swego konia zadałby sobie pytanie, jakim cudem rycerz krzyżacki mógł się znaleźć w okolicach Krakowa? Było to przecież państwo wrogie i Królestwo Polskie było na krawędzi wojny z Zakonem. Przypadkiem odkrył Sienkiewicz przed czytelnikami smutną prawdę, że napakowanych agresywnych idiotów nie brakowało nam już w średniowieczu.
To samo dzieje się dzisiaj, bo jakiś łysy Maniek, pod wpływem opowieści kumpli z Marszu Niepodległości, ubzdurał sobie, że będzie obrońcą ojczyzny i czci niewieściej (jako że te niewiasty dziwnie nieodporne są na awanse umytych i pachnących wodą kolońską, a nie piwskiem, osobników o skórze ciemniejszej niż ma standardowy narodowy łysy patriota).
rasist
No i taki kretyn atakuje, jak Zbyszko krzyżaka. A to napadnie na tureckich studentów, a to na kucharza z Syrii, a to znowu skatuje niczego nie spodziewającego się biznesmena z Namibii. Bo dla stuprocentowego polskiego patrioty, który ma niskie czółko nieskażone myślą żadną, wszystko co nie jest różowe lub czerwonawe (po dniu chlania piwska pod chmurką) i nie jest popstrzone piegami, kojarzy się wyłącznie z terroryzmem, obroną Chocimia i odsieczą wiedeńską oraz przedmurzem chrześcijaństwa. Więc rusza niczym odpalony granatnik z wrzaskiem: „Buk, chonor y ończyzna”.
Lada moment zaczynają się katolickie Światowe Dni Młodzieży i ciekaw jestem ilu ciemnoskórych młodych chrześcijan pozostawi swe piękne śnieżnobiałe zęby na gościnnej polskiej ziemi.

Oceń felieton

Komentarz do “Syndrom Zbyszka z Bogdańca”

Możliwość komentowania została wyłączona.