Na tym właśnie polega sztuka. Co powiedzieć i kiedy. (Ursula K. Le Guin)

Jednomandatowe Okręgi Wyborcze

Od zakończenia pierwszej tury wyborów prezydenckich mówi się głównie o nadspodziewanie dobrym wyniku Pawła Kukiza. Co urzekło ponad 20% wyborców w programie kandydata, który z polityką wcześniej nie miał zbyt wiele wspólnego? Na stronie Kukiza próżno szukać programu wyborczego, jest wyłącznie informacja o Jednomandatowych Okręgach Wyborczych. Dziś więc stały się one głównym tematem wypowiedzi zarówno urzędującego prezydenta, jak i jego kontrkandydata Andrzeja Dudy.
Czyżby Kukiz wymyślił coś, co będzie remedium na problemy polityczne w Polsce? JOW to po prostu ordynacja większościowa. Czyli taka, w której zwycięzca bierze wszystko. W Polsce mamy taką ordynację w wyborach do Senatu. Dzięki temu mandat zdobyło 61 członków PO, 32 z PiS, zaledwie 2 z PSL i 4 niezależnych. Zauważmy, że realne poparcie dla PO w wyborach nie osiągało 61% a niespełna 40%, jednak zwykle jest tak, że ordynacja większościowa premiuje silne partie z dużą liczbą znanych postaci.
Oczywistością jest zastosowanie ordynacji większościowej w wyborach na radnych, wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. W samorządowych wyborach partie mają mniejsze znaczenie, znacznie ważniejsze są lokalne komitety, kampania wyborcza ma inną postać, a dzięki takiej ordynacji radni są bliżej wyborców, a przynajmniej tak mówi teoria.
Jednomandatowe Okręgi Wyborcze obowiązują między innymi w USA i Wielkiej Brytanii. W USA pozwoliło to zmonopolizować stanowiska senatorów lub kongresmenów przez niektóre bogate i wpływowe rody. Doskonałym przykładem jest rodzina Bushów. Można wręcz powiedzieć, że w niektórych stanach stanowiska reprezentantów państwa stały się w praktyce dziedziczne. Żadna mała partia w USA nie ma żadnego znaczenia, walka wyborcza zawsze rozstrzyga się między Republikanami i Demokratami. Scena polityczna jest „zabetonowana” od stu lat.
W Wielkiej Brytanii ostatnie wybory odbywające się tuż przed naszymi prezydenckimi bardzo dokładnie obnażyły niedoskonałość tego systemu. Partia eurosceptyków UKIP, która zebrała ponad 3,5 miliona głosów dostała zaledwie 2 mandaty, zaś nacjonalistyczna partia szkocka z poparciem nieco ponad 1,5 miliona dostała 56 miejsc w parlamencie.
Ordynacja większościowa zwykle cementuje układ dwupartyjny, a więc w naszym przypadku scena polityczna zawęzi się do PO i PiS. Kto wie, może to byłby dobry układ, dzięki któremu PO rządziłaby przez 8 lat sama i dałoby się tę partię rozliczyć ze spełnionych obietnic, bo wiem nie miałaby kuli u nogi w postaci koalicjanta (PSL).
Jednak najgorętszy orędownik JOW Paweł Kukiz nie miałby szans na zdobycie w sejmie więcej niż jednego miejsca.
Trudno powiedzieć, z jakiego powodu Kukiz tak bardzo forsował JOW, skoro w wielu wystąpieniach i wywiadach głownie mówił o potrzebie zlikwidowania „partiokracji”. Ordynacja większościowa zaś wzmocniłaby najsilniejsze partie i spowodowała jeszcze większą – używając języka Kukiza – „partiokrację”.
Ordynacja większościowa w pewnym zakresie może mieć także zalety. Główną jest chyba pewna decentralizacja partii i zwrócenie się ku lokalnym liderom. Teoretycznie też posłowie będą bardziej związani z regionami, jednak praktyka często tego nie potwierdza. W systemie dwupartyjnym sprawowanie władzy jest łatwiejsze, o czym już wspomniałem.
Jednak wad jest więcej. Konieczność zabiegania o głosy wszystkich wyborców powoduje unifikację kandydatów i czasem trudno przedstawicieli odróżnić od siebie, bo gotowi są wygłaszać prawie identyczny zestaw komunałów, aby przede wszystkim nikomu za bardzo się nie narazić. JOWy mogą też działać na korzyść celebrytów, którym łatwiej będzie zaistnieć w polityce niż zwyczajnym i bardziej kompetentnym politykom.
Jeśli dziś obaj kandydaci na prezydenta z dużych partii dość zgodnie obiecują zajęcie się tematem JOW, to może po prostu mają dość wyskakujących niczym Filip z konopi Palikotów i Kukizów, i chcą raz na zawsze ten problem zlikwidować. 😉

2 komentarze “Jednomandatowe Okręgi Wyborcze”

Komentarze są wyłączone.