Opowiadanie to nasza jedyna łódź, którą możemy żeglować po rzece czasu. (Ursula K. Le Guin)

Jeden aptekarz – droższe leki

Samorząd aptekarski, podobnie jak inne korporacje zawodowe, chciałby ograniczyć konkurencję na rynku leków i medykamentów. Lobby aptekarskie uważa, że najlepszym rozwiązaniem jest wyeliminowanie z rynku aptek sieciowych, które – podobnie jak dyskonty na rynku spożywczym – stanowią trudną konkurencję.
Co by było gdyby – pomijając brak podstaw prawnych – zlikwidować apteczne dyskonty?
Po pierwsze, zdrożałyby lekarstwa, ponieważ hurtownia daje większe rabaty przy dużych zakupach, to oczywiste prawo rynku. Po drugie, leki rzadziej stosowane lub po prostu drogie byłyby dostępne jedynie na zamówienie, a realizacja zamówienia wydłużałaby się do takiego czasu, jaka byłaby częstotliwość zamawiania leków w danej aptece. Okazałoby się to problemem głownie dla pacjentów z mniejszych miejscowości, gdzie na leki oczekiwałoby się dłużej.
Ponadto korporacja aptekarska szybko chciałaby ograniczać liczbę powstających aptek i wprowadzać utrudnienia oraz dodatkowe haracze, bo przecież zarządy korporacji z czegoś muszą żyć. Jeśli ktoś ma wątpliwości co do tego scenariusza, niech przyjrzy się działaniom korporacji prawniczych.
Co „zyskaliby” wszyscy Polacy? Droższe leki i utrudniony dostęp do nich. Kto zatem chce nam zafundować ustawę, która spowoduje podwyżkę cen lekarstw i utrudni dostęp do nich? Odpowiedź jest prosta – prezes Kaczyński i jego partia. Wydaje się to niezrozumiałe. PiS jako partia mówiąca o sprawiedliwości społecznej i broniąca biednych, tutaj staje w obronie grupy – wcale nie najbiedniejszej – kosztem całego społeczeństwa. Kolejny strzał w stopę? Nie sądzę.
Członkowie samorządu aptekarskiego, to grupa mocno niezadowolona z rozwoju aptek sieciowych, która finansowo straciła, a jednocześnie jest to reprezentacja starszych farmaceutów, często w wieku emerytalnym. Potencjalnie jest to tzw. „target” PiS. Prawo i Sprawiedliwość nie może liczyć na poszerzenie elektoratu w taki sam sposób, jak pozostałe partie. Nikogo, kto odnajduje się jakoś w rzeczywistości, nie przekona. Musi odwoływać się głownie do wyborców starszych oraz w rozmaity sposób niezadowolonych z gospodarki rynkowej. Prezes Kaczyński właśnie odkrył kolejną niszę do zagospodarowania. Aptekarze są zadowoleni, bo właśnie doceniono ich „misję społeczną” i obiecano zadbanie o aptekarskie portfele. A że kosztem innych wyborców PiS? Może nie zauważą.

Oceń felieton

6 komentarzy “Jeden aptekarz – droższe leki”

Możliwość komentowania została wyłączona.