Opowiadanie to nasza jedyna łódź, którą możemy żeglować po rzece czasu. (Ursula K. Le Guin)

Bój to jest nasz ostatni

Kto pamięta Annę Fotygę? Żartobliwe „nie fotyguj się” powstało właśnie od jej nazwiska. Była ministrem w rządzie Kaczyńskiego i zwykle na kłopotliwe pytania dziennikarzy odpowiadała: bez komentarza.

Sfotygowana pani Anna
Sfotygowana pani Anna

Dokonania pani Fotygi sytuowały się gdzieś w okolicy jej dziwnych i zwykle zniesmaczonych min, które w każdej sytuacji wyrażały jej głęboką frustrację z powodu konieczności wyjazdów zagranicznych i rozmów z nieprzyjemnymi zagranicznymi indywiduami oraz uprzykrzonymi dziennikarzami, którzy złośliwie zadawali pytania, na które nie znała odpowiedzi.
Hardcore negotiator
Hardcore negotiator

Do legendy przeszło jej słynne określenie „hardcore negotiators” z briefingu z prezydentem Kaczyńskim po negocjacjach w sprawie Traktatu Lizbońskiego. Niestety pani minister dobrym troubleshooterem nie była. Niedawno zaś pani Ania wsławiła się swoimi odkrywczymi przemyśleniami na temat katastrofy w Smoleńsku. Według niej był to wynik gry, którą prowadził premier Tusk z rosyjskim premierem Putinem w celu „ostatecznego usunięcia ze sceny politycznej” prezydenta Kaczyńskiego. Byłoby lepiej dla wszystkich, gdyby pani Ania już więcej nie myślała, bo w kontekście jej wcześniejszego ministrowania daje to efekt żałosny.

Nic się nie ukryje.
Nic się nie ukryje.

Antoniego Macierewicza każdy zapewne też zna. Znany pod ksywką „Antek policmajster” robi groźne miny, które mają wyrażać jego absolutną determinację ujawnienia wszelkich istniejących i nieistniejących spisków. Wsławił się słynnym raportem w sprawie WSI, za który polski rząd co rusz musi kogoś przepraszać. Dlaczego rząd musi przepraszać? Ano dlatego, że jakiś bałwan zdecydował kiedyś, iż Macierewicz to niby w imieniu rządu pisał tę swoją powieść sensacyjno-szpiegowską.
Zniszczę was wszystkich.
Zniszczę was wszystkich.

Macierewicz również wsławił się swą działalnością po katastrofie w Smoleńsku, a szczególnie nazwaniem katastrofy „zbrodnią” czego za żadne skarby nie potrafił logicznie wyjaśnić, usiłując tworzyć swoisty neologizm znaczeniowy.
Otóż dwójka tych politycznych geniuszy postanowiła wybrać się do USA, aby prosić polityków republikańskich o pomoc w sprawie wyjaśnienia tej „zbrodni” i „zamachu”. Na ich miejscu dołączyłbym jeszcze do zespołu Zbigniewa Ziobrę.
Zaraz wymyślę jakąś aferę.
Zaraz wymyślę jakąś aferę.

Dlaczego Ziobro? Po pierwsze przyda się im ktoś władający językiem angielskim i znający stosunki międzynarodowe, w końcu jest europosłem. Po drugie, gdyby było ich troje to bardziej przypominaliby Gang Olsena i byłoby śmieszniej.
Rzecznik rządu Paweł Graś z oburzeniem powiedział, że ta wyprawa to skandal i ociera się o zdradę. Nie, to nie skandal i nie zdrada, to głupota. Nie należy przypisywać śmiesznym ludziom poważnego znaczenia.
Bój to jest nasz ostatni,
Krwawy skończy się trud,
Gdy związek nasz bratni
Ogarnie ludzki ród.

Fotyga z Macierewiczem mogą sobie pod nosem nucić „Międzynarodówkę”, być może poprawi to ich nadwątloną wiarę w sukces PiSu w następnych wyborach. Niech sobie jadą, gdzie chcą, powiem więcej – niech tam nawet zostaną na zawsze.
A kuku!
A kuku!

Królik z kapelusza zapewne nie jest śmieszniejszy od Fotygi z Macierewiczem, ale za to jaki milutki.

5/5 - (1 vote)

8 komentarzy “Bój to jest nasz ostatni”

Możliwość komentowania została wyłączona.