Opowiadanie to nasza jedyna łódź, którą możemy żeglować po rzece czasu. (Ursula K. Le Guin)

Uwolnić Edka

Wieczorem 10 listopada na Krakowskim Przedmieściu. Przeddzień najważniejszego dziś narodowego święta. Zbiera się tłum z pochodniami. Na jego czele jest On – Lider, Wódz, Prezes. Charyzmatyczny przywódca, tylko on w tym kraju jeszcze ma siłę walczyć o wolność. Zdrajcy, słabeusze i sprzedajni koniunkturaliści są nawet we własnej partii Prezesa. Jednak on czuwa nad wszystkim, widzi wszystko i nie da się zaskoczyć.

Manifestacja zgromadziła najwierniejszych, którym nie brakło odwagi urągać potędze uzurpatora tuż pod jego oknami. W ciemności płoną pochodnie. Mrok rozjaśnia też krzyż z płonących zniczy. Zamiast tego który ukradli siepacze uzurpatora. Krzyż, który sławił poległego męczeńską śmiercią w wyniku niesłychanej zbrodni prezydenta. Dziś w jego pałacu urzęduje oszust, uzurpator, wróg kościoła prawdziwego.

Jutro nastąpi kulminacja farsy. Sługusy i serwiliści udawać będą, że kraj jest niepodległy, a każdy wie, jaka jest prawda. Postacią wodza wstrząsa dreszcz. Czy jeszcze kiedyś będzie znów polna Wolska? Wymarzona Czwarta Rzeczpospolita? Teraz jednak Prezes musi odrzucić niepewność i przemówić do tłumu.
Będziemy walczyć o godność naszej ojczyzny – zaczął przemówienie. Rozentuzjazmowany tłum już na początku przerwał mu oklaskami.
Uwolnić Edka! Uwolnić Edka! – skandowali wszyscy.
Tak, Edka trzeba uwolnić.* – zakończył Prezes z siłą i ogniem w oczach.


* Mężczyzna, o którym mówił Kaczyński, został zatrzymany przez funkcjonariuszy BOR i przekazany policji, gdyż wtargnął na teren Pałacu Prezydenckiego. Według policji mężczyzna miał w organizmie 1,6 promila alkoholu. (Rzecznik Komendy Stołecznej Policji Maciej Karczyński)

5/5 - (1 vote)

13 komentarzy “Uwolnić Edka”

Możliwość komentowania została wyłączona.