Opowiadanie to nasza jedyna łódź, którą możemy żeglować po rzece czasu. (Ursula K. Le Guin)

Maję wszyscy znają i kochają

UCL, czyli University College London to jedna z najsławniejszych uczelni na świecie. Szczyci się dumnie tym, że przed laty był to pierwszy uniwersytet w Anglii, na którym mogły studiować kobiety. W rankingu światowym UCL znalazł się w ubiegłym roku na czwartym miejscu. Na tym uniwersytecie jest prestiżowy wydział Slavonic and East European Studies. Daruję sobie wyliczanie sławnych absolwentów i profesorów tej uczelni, jednak na marginesie wspomnę, że ukończył ją Mahatma Ghandi i pisarz Gilbert Chesterton. Z Polaków absolwentem UCL był Jacek Rostowski, który później był też wykładowcą na wydziale słowiańskim i wschodnioeuropejskim. Z całą pewnością jest to uczelnia prestiżowa nie mniej od ukończonego przez Radosława Sikorskiego Oxfordu.

Główny budynek UCL
Główny budynek UCL

Współcześnie na tym uniwersytecie studiuje i studiowało wielu studentów z Polski, którzy choć często mają gorsze warunki niż tubylcy, to zaliczają się do najlepszych. Na tym uniwersytecie, na wydziale studiów wschodnioeuropejskich studiowała też córka obecnego ministra Rostowskiego. Kierunek jej studiów nazywał się bodajże European Social and Political Studies. Można by rzec, że to taki odpowiednik modnej u nas Europeistyki. Panna Maja (przepraszam za ordynarne spolszczenie imienia) studiowała cztery lata, w tym jeden tzw. year abroad w Rosji, ponieważ doskonaliła swe umiejętności w znajomości akurat języka rosyjskiego. Faktem jest, że biegle posługuje się angielskim i francuskim. Zna też rosyjski, o czym przed chwilą napisałem. Natomiast z językiem polskim ma niejakie problemy. Niestety robi błędy ortograficzne, a jej wiedza o języku przedstawia wiele do życzenia.
Zastanawiałem się jak podsumować tę dość smutną informację. Nepotyzm i karierowiczostwo jest na pierwszym planie. Oczywista żółta kartka dla obu ministrów i potencjalnie żółta dla premiera, jeśli Maja Rostowska nie wyleci z ministerstwa w ciągu tygodnia.
Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że młoda inteligentna i zdolna dziewczyna, wychowana z dala od polskiego piekła („obyś bez znajomości żył”), nie ma ambicji, by sama zapracować na swój sukces. Czyżby „droga na skróty” była częścią polskiego genotypu? Pesymizmem napawa przesłanie, które idzie do młodych ludzi – niezależnie od politycznej opcji z kumoterstwem nie da się wygrać. To jest natural Polish way. Gazeta Wyborcza sprawiła, że teraz wszyscy Maję znają, ale czy kochają?

Oceń felieton

21 komentarzy “Maję wszyscy znają i kochają”

Możliwość komentowania została wyłączona.