Romantycy i pozytywiści

Rocznicowy mój felieton o Powstaniu Warszawskim wzbudził wśród niektórych czytelników sporo emocji. Obiecywałem, że wrócę do tematu. Nadmiar emocji w dyskusjach historycznych nie prowadzi do niczego, a emocje są wciąż żywe wobec takich wydarzeń, jak Powstanie Warszawskie. Ba! uczestniczyłem raz w dyskusji o Bitwie pod Grunwaldem i dyskutanci ścięli się nie mniej groźnie niż dwuręcznymi mieczami.
Aby ocenić powstanie, trzeba wziąć pod uwagę szeroki kontekst polityczny tamtych czasów. Gdy wojna wybuchła i gdy broniliśmy siebie, a potem innych w pierwszych latach wojny, wszystko było względnie czytelne i proste. Dobrzy to my oraz pokonani Francuzi, niepokonani Anglicy, okupowani Belgowie, Holendrzy i inni. Źli to Niemcy. Dla nas również Rosjanie.
Jednak pamiętajmy, że Związek Sowiecki to tylko nasz wróg wówczas, dla świata raczej obojętny, a nawet potencjalnie dobry, jeśli przyłączy się do walki z faszyzmem. Wtedy, gdy doszło do powstania, sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Stalin przyłączył się do koalicji antyhitlerowskiej, pretensje Polaków stały się mało istotne wobec ogromnej siły ludzkiej, którą mógł rzucić na front. Polski rząd w Londynie, a także władze państwa podziemnego mogły mieć tylko jedną nadzieję. Liczyły na to, ze władze komunistyczne nie podejmą bezpośrednich akcji zbrojnych przeciw swojemu formalnemu sojusznikowi. Takie było założenie planu „Burza”. Armia Krajowa miała pomagać w wyzwalaniu ziem polskich i jednocześnie obejmować władzę na wyzwolonych terenach przyjmując Armię Czerwoną jako gospodarz na własnym terenie. Jednak plan ten miał szansę powodzenia tylko wówczas, gdy zostałby mocno poparty również przez naszych sojuszników. Jednak wszystko świadczy o tym, że za sprawą Roosevelta powojenne losy Polski już wówczas zostały przyklepane.
Rosjanie bez pardonu, choć raczej po cichu rozprawiali się z władzami polskimi na wyzwalanych terenach. Zapewne wiedziało o tym dowództwo Armii Krajowej, nie wiedzieli zaś zwykli żołnierze. Co należało zrobić w tej sytuacji. Dziś łatwo powiedzieć, że decyzja o powstaniu była „politycznym szaleństwem i militarnym samobójstwem”. W zasadzie były tylko dwie możliwości. Pierwsza to pogodzić się z tym, że sojusznicy przeznaczyli nas na kolejną republikę radziecką i zacząć się uczyć rosyjskiego, oddawać Rosjanom po kawałku kraj i godzić się z tym, ze najlepszych ludzi na wszelki wypadek wywiozą na Syberię. Należy bowiem jako constans przyjąć, że postępowanie Stalina wobec Polski nie byłoby w żadnym wariancie ani trochę łagodniejsze, czy przyjazne. Sojusznicy sprzedali Polskę w imię szybkiego zwycięstwa nad Hitlerem.
Opcja druga to mocne zaznaczenie obecności militarnej Polaków w tej wojnie. Tak, żeby amerykański prezydent* musiał się zakrztusić słowami, że Polska będzie łupem wojennym ZSRR. Wydaje się, że właśnie dlatego Anders zdecydował o udziale polskich żołnierzy w bitwie o Monte Cassino. Być może dlatego też zapadła decyzja o powstaniu. W ocenach powstania zawsze będą się spierać pozytywiści i romantycy. Ci pierwsi będą mówić o niepotrzebnych cierpieniach i ofiarach, o potencjale ludzkim straconym bezpowrotnie, o szaleńczych i samobójczych ideach. Romantycy zaś będą odpowiadać o daninie krwi dla ojczyzny. W historii nie ma możliwości przeprowadzenia wstępnych eksperymentów naukowych, wszystko co się dzieje jest premierą – jedną, jedyną i niepowtarzalną. Nie przekonamy się, co by było, gdyby…
Trzeba jednak pamiętać, zanim ostatecznie potępimy ówczesnych dowódców, że gdy Armia Czerwona dochodziła do linii Wisły pojawiły się apele Związku Patriotów Polskich w ZSRR o podjęcie walki z hitlerowskim najeźdźcą. Sygnały ze wschodu były niejednoznaczne i wskazywały na to, że Rosjanom może zależeć na szybkim pokonaniu linii Wisły i dalszym marszu na Berlin. Ludzie w Warszawie również pełni byli woli walki i zemsty za lata upokorzeń. Duży był ten oddolny nacisk w Armii Krajowej i nie należy go lekceważyć. Rozmawiając niegdyś z uczestnikiem powstania, usłyszałem, że wtedy żołnierze AK byli przekonani o możliwości przerzucenia na teren powstania polskiego wojska z frontu zachodniego. Niestety szybko okazało się, ze zachęty rosyjskie to kłamstwo, a Stalin nie wyraził nawet zgody na lądowanie po swojej stronie frontu maszyn ze zrzutami dla powstańczej Warszawy. Gwoli sprawiedliwości – między bajki włożyłbym informacje o tym, że niby Rosjanie do alianckich samolotów strzelali.
Sądzę, że decyzję o wstrzymaniu frontu Stalin podjął nagle. Być może doszedł do wniosku, że lepiej zniszczyć polskie władze krajowe rękami Niemców, nawet za cenę opóźnienia marszu na Berlin. Paradoksalnie uchroniło to sporą część Niemców przed życiem pod radziecką okupacją. Stalinowi pomogło też nieracjonalne zacietrzewienie Hitlera, który powstanie postanowił zniszczyć za wszelką cenę. Niewątpliwie dlatego zginęło więcej Niemców, a sił użytych w powstaniu zabrakło gdzie indziej. Można z dużym prawdopodobieństwem sądzić, że gdyby nie powstanie, Rosjanie ruszyliby dalej, wojna zakończyłaby się wcześniej, a Stalin opanowałby większą część Niemiec, jednak Polsce by to żadnych korzyści nie przyniosło.
Czy polski rząd emigracyjny w Londynie i władze krajowe popełniły jakieś rażące błędy przed powstaniem? Czy można było zrobić coś inaczej? Nie wolno zapominać, że prawie od początku Polska grała znaczonymi przez innych kartami. A w końcu militarnie polscy żołnierze byli czwartą siłą w obozie alianckim. Można się zastanawiać, dlaczego sojusznicy bez wahania położyli Polskę na talerzu Stalinowi, ale nie można w żaden sposób negować tego faktu. Polski rząd nie mógł w tej sprawie nic zrobić. Podsumowując – decyzję o powstaniu można krytykować wyłącznie z pozycji pozytywistycznych, jeśli przyjmiemy, że fizyczne przeżycie jest najważniejsze. Jednak jest pewna możliwość, że ta walka i obecność Polaków na frontach Europy ostatecznie przyczyniła się do zmian podczas konferencji jałtańskiej, że skłoniono Stalina do zachowania pozorów. Nie wcielono Polski w skład ZSRR, być może dlatego nie wcielono też innych krajów. Jednak byłbym już ostrożny w rozwijaniu znaczenia Powstania Warszawskiego na lata powojenne. W komentarzach do mojego poprzedniego tekstu pojawiła się teza, że powstanie pokazało Rosjanom, iż Polska będzie walczyć o swą niepodległość. Dlatego bali się wkroczyć w roku 1956 i następnych. Trzeba powiedzieć, że choć Stalin był psychopatą i zbrodniarzem, to miał pewien rodzaj geniuszu politycznego, który pozwolił mu manipulować światem. Późniejsi wodzowie ZSRR takim geniuszem się nie odznaczali. Nie sądzę, by powstanie było dla nich jakąkolwiek lekcją. Owszem – Polakowi bardzo przyjemnie może być z taką myślą, że oto największa potęga świata jednak się nas trochę obawiała. Jednak to złudne i nieprawdziwe myślenie. Nie przeceniajmy własnego znaczenia, a wtedy nie będzie tak bolało, gdy inni nas nie docenią.
Postawiłem więcej pytań niż odpowiedzi. Odpowiedzi jednoznacznych nie ma. Może za kilka pokoleń, także wtedy gdy brytyjskie, a może i rosyjskie archiwa zostaną odtajnione, nasi potomkowie będą potrafili bez zbędnych emocji ocenić Powstanie Warszawskie. A może nie?


* Jestem przekonany, że ta niechlubna rola przypada głównie USA, nie mam na poparcie tego żadnych dowodów, ale zapewne za kilkadziesiąt lat akta brytyjskie zostaną odtajnione na tyle, by historie wzbogacić o nowe fakty.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 6.2/10 (5 votes cast)
Romantycy i pozytywiści, 6.8 out of 10 based on 6 ratings

2 przemyślenia nt. „Romantycy i pozytywiści


  1. Witam.
    Owa „niechlubna rola USA” jak i jej przyczyny są od dawna doskonale znane.Po prostu w Teheranie a później w Jałcie Stalin utargował co chciał bo obiecał Roosveltowi włączyć się w wojnę amerykańsko-japońską.Praktycznie o powojennym podziale Europy zadecydowali jankesi i sowieci.Churchill nie miał nic do gadania a polski rząd w Londynie nie był stroną tylko kłopotliwym petentem.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)

  2. Można również mniemać że Hitler przedłużał trwanie powstania bo wiedział że Stalin poczeka aż się powstańcy z okupantem powybijają. Może chciał kupić czas. Niektórzy historycy twierdzą że Hitler wierzył w zwycięstwo aż do ostatniego momentu – czas był wart każdej ceny. Niedługo miała zostać stworzona wunderwaffe, która odmieniłaby bieg wojny. W wojnie USA – Japonia odmieniła.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 1.0/5 (1 vote cast)

Możliwość komentowania jest wyłączona.