Za, a nawet przeciw

Wszyscy pamiętają słowa Wałęsy: jestem za, a nawet przeciw i zupełnie niesłusznie stały się one synonimem politycznej dezynwoltury byłego prezydenta. Gdy obserwuję dziś medialny szum wokół wyborów, to mam wrażenie, że trafiłem do jakiegoś zakładu specjalnej troski.
Kierowca, który w sposób ewidentny łamie przepisy i stwarza zagrożenie na drodze, karany jest mandatami i punktami karnymi. Po przekroczeniu pewnego limitu taki delikwent traci prawo jazdy i aby pozwolenie to odzyskać ponownie musi zdać egzamin.
Natomiast fachowcy od polityki wypowiadają się w mediach, plotą bzdury i nic. Dziennikarze im wtórują i nawet nie przyjdzie im do głowy zareagować na największe bzdury. A my wyborcy? Można się niestety domyślać, że niektórzy łykają te brednie bez oporu.
Przypadkowo wpadł mi w ręce Głos Pomorza z 22 kwietnia 2010. Na drugiej stronie gazety wypowiada się dr Maciej Drzonek – politolog. Niedawno jeszcze wydawało mi się, że w tej specyficznej sytuacji partie mogłyby wystawić jednego kandydata. Ale nie widzę takiej osoby. Zniszczyliśmy autorytety.
Ślicznie. A jakie to bogoojczyźniane i politycznie poprawne. A że piramidalnie głupie, tego dziennikarz Mariusz Parkitny nawet nie raczył zauważyć. Pan doktor politolog nie zna konstytucji i wcale nie usprawiedliwia go to, że wcześniej taką samą piramidalną głupotę strzelił poseł Gowin. Poseł Gowin ma społeczną funkcję pochodzącą z wyboru. Wyborcy mają prawo wybrać nawet największego kretyna, jeśli im to odpowiada. Taki urok demokracji. Pan doktor jednak powinien dostać punkty karne za braki w podstawowej wiedzy. Za problemy z konstytucją to oczko – 21 punktów i doktorat do poprawki. Zaś dziennikarz, który na taką głupotę nie zareagował odwalił fuszerkę – dostarczył czytelnikom byle jaki produkt. Wydawca powinien mu obciąć premię. Za buble się nie płaci.
Ostatnio toczyła się w telewizji dysputa na temat powołania prezesa NBP, w której zarówno dziennikarze jak i inni komentatorzy dowodzili, że w końcu Komorowskiemu nie zaszkodziłoby gdyby poczekał z tą propozycją (kandydatura Marka Belki) i zgłosił po wyborach. Argumentowano, że to najwyżej trzy lub dwa tygodnie opóźnienia. Wszyscy ci radośni dyskutanci zapomnieli o jednym, gdyby marszałek wybory wygrał to opóźnienie w nominacji faktycznie byłoby niewielkie. Ale jest wakacyjna przerwa sejmu i zapewne zatwierdzenie kandydatury mogłoby się odbyć pod koniec sierpnia, a to już prawie trzy miesiące.
Gdyby wybory wygrał Kaczyński, to byłoby jeszcze gorzej i nie mam na myśli problemów z uzyskaniem w sejmie większości dla kandydata, którym zapewne nie byłby Marek Belka, chodzi tu tylko o same formalne terminy, które byłyby możliwe. Nikt z dyskutantów w TVN24 nie zająknął się też nawet o ryzyku pozostawienia NBP bez prezesa przez być może długie miesiące. Za brak wyobraźni ekonomicznej i umiejętności dostrzegania niebezpieczeństw dałbym po 4 punkty, tak jak za przekroczenie prędkości dozwolonej na terenie zabudowanym.
Litościwie pominę tu profesor Jadwigę Staniszkis, która z komentatora politycznego stała się bezkrytyczną wielbicielką Jarosława Kaczyńskiego i kolejnymi głupotami zasłużyła sobie na wdzięczne miano honorowej teściowej prezydenta in spe. Ponieważ przeszła na pozycje typowo polityczne i partyjne, sprawę przyznawania punktów karnych można pominąć, ale na litość boską niech już więcej nie udaje socjologa.

Wyrazy czci dla prezesa
Wyrazy czci dla prezesa

Po katastrofie w Smoleńsku media przez tydzień robiły widowni pranie mózgu wmawiając, czego pragnie naród i jak my tę żałobę przeżywamy. Wkrótce potem wielu dziennikarzy i komentatorów usiłowało wmawiać nam, że oczekujemy spokojnej i kulturalnej kampanii, w której różnice polityczne należy stonować, bo wyborcy mają już dość kłótni. Oczywiście też była to bzdura. Kłótnie i spory wpisane są w samą istotę polityki i demokracji. Gdyby Kaczyński nie różnił się od Komorowskiego, a może i od innych, to po co wybory? Proklamujmy monarchię. Do czego prowadzi pranie mózgów widać na zdjęciu powyżej – niestety nie wiem, skąd jest to zdjęcie i kto jest jego autorem, zatem z góry przepraszam za brak stosownej informacji.
Sporo mówi się o prymitywnym poziomie polskiej klasy politycznej. W porównaniu z poziomem polskich mediów to politycy są Himalajami intelektu. Gdyby mi ktoś udowodnił tak żenujący brak wiedzy w mojej dziedzinie, to popełniłbym rytualne seppuku lub przynajmniej wlazł do mysiej dziury. Tak drzewiej bywało…

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)