Opowiadanie to nasza jedyna łódź, którą możemy żeglować po rzece czasu. (Ursula K. Le Guin)

Dym w oczy

Postanowiłem nie komentować bieżących wydarzeń. W ciągu ostatnich kilku dni wziąłem udział w wielu dyskusjach na Facebooku i newsach. Popierałem protest przeciwko pochówkowi Ś.P. Kaczyńskich na Wawelu. Wreszcie stwierdziłem, że może jednak należy się nieco uspokoić i wyciszyć. Szczególnie, że w środowiskach internetowych zaczęło się roić od osób, które celowo podgrzewały atmosferę bądź prowokatorskim podjudzaniem, czy też celowym obrażaniem wszystkich, którzy śmieli poddawać w wątpliwość wielkość prezydenta.
Jednak wieczorny wywiad z barwnym niegdyś posłem Janem Marią Rokitą zmienił moje nastawienie. Gdyby ktoś nie był zorientowany, to tak – ten sam od Ratunku, Niemcy mnie biją i mąż wybitnej intelektualistki PiS – Nelly Rokity. Pan Rokita nie jest już posłem, ale stał się komentatorem życia politycznego.
Cóż takiego mnie zbulwersowało. Otóż kiedyś powiedział: Przeżyłem pewne rozczarowanie, kolejne, panem prezydentem. Ponieważ uważam że polityk z klasą, to jest taki polityk, który nawet jeśli może coś ugrać w kampanii wyborczej jakimś takim dość zręcznym posunięciem, to w pewnych sytuacjach, gdy może to zahaczać o życie prywatne innych ludzi, cofa się. Dotyczyło to chwili, gdy prezydent w czasie kampanii wyborczej powołał żonę Rokity, na doradcę do spraw kobiet. Jest też wiele innych cytatów, które krytykują i prezydenta, i PiS. Dzisiaj natomiast ów wybitny komentator polityczny oznajmił, że właśnie na naszych oczach tworzy się legenda wybitnego człowieka, który ponad wszystko kochał ojczyznę i on, Jan Maria Rokita będzie jednym z pierwszych, którzy oddadzą hołd. Jako obywatel Krakowa pan Jan Maria zapewne zna słynny cytat swojego krajana Boya-Żeleńskiego: paraliż postępowy najzacniejsze trafia głowy.
Tak właśnie pomyślałem. To, co usłyszałem dalej, zaszokowało mnie bardziej niż głupota, która w końcu przestępstwem nie jest. Pan były poseł powiedział, że dziennikarz TVN24 Grzegorz Miecugow zapytał marszałka Komorowskiego, co z wakatami powstałymi po tym wypadku, a marszałek odpowiedział, że to jest polityka i zwycięzcy biorą wszystko*.
Oglądałem wywiad z Bronisławem Komorowskim i stąd od razu wiedziałem, że Rokita kłamie. Pomyślałem sobie, że rzekome wyzwisko niemieckiego policjanta** było stanowczo zbyt łagodne. Jak można w takiej sytuacji dopuszczać się takiego łajdactwa? Dla mnie to niezrozumiałe.
Drogi Jasiu – to wszystko dym w oczy – a ludzie i tak zobaczą, że poza nim jest tylko pustka. Czas dorosnąć, styropianowy etos to za mało, dziś także wymagamy uczciwości.


* Pół godziny później Grzegorz Miecugow zdementował to na wizji, mówiąc, że dziwi się jak ktoś taki jak Rokita może tak mijać się z prawdą, w sposób który ewidentnie podpala coś.
** Chodzi o słynny incydent w Lufthansie.

Oceń felieton

4 komentarze “Dym w oczy”

Możliwość komentowania została wyłączona.