Na tym właśnie polega sztuka. Co powiedzieć i kiedy. (Ursula K. Le Guin)

Polska płacze

 
Polska płacze. Tysiące zniczy przed pałacem prezydenckim i w wielu innych miejscach. Ludzie śpiewający pieśni religijne, modlący się, mówiący o współczuciu i smutku. To już druga w ciągu kilku lat powszechna żałoba. Kilka lat temu po śmierci papieża i dziś.
Wówczas się mówiło, że świat się zmienił, że już nic nie będzie tak samo. Że papieskie przesłanie zostało w sercach Polaków, że kraj ten zmienił swoje oblicze. Nawet kibice piłkarskich klubów, którzy zwykle spotykali się ze sztachetami w ręku, wówczas pogodzili się i wspólnie palili znicze i modlili się za duszę Jana Pawła Drugiego. Niestety już parę tygodni później krew popłynęła i zęby powypadały na murawę, kibice wrócili do stałych zwyczajów. Piękne okrągłe zdania w mediach pozostały tylko pięknymi okrągłymi zdaniami. W kraju, w którym zasadnicza większość jest katolicka, a chrześcijanami prawie wszyscy obywatele, ludzie nie kierują się w życiu naukami papieża. Większość nic o nim nie wie. Nie czytali jego encyklik, nie znają jego dorobku literackiego. Wiedzą, kim był i to wszystko. Niektórzy próbują wykorzystywać tę postać do własnych mało szlachetnych celów.
Jednak zostanie po mnie ta siła fatalna,
Co mi żywemu na nic…tylko czoło zdobi;
Lecz po śmierci was będzie gniotła niewidzialna,
Aż was, zjadacze chleba – w aniołów przerobi.
*
To tylko mrzonki Słowackiego.
Pięć lat później ogromna tragedia, podobne zachowania i podobne słowa i oczekiwania. Słyszymy, że teraz świat się zmienił, że polityka będzie inna, że może za daleko posunęły się spory polityczne. Płonne nadzieje i naiwne oczekiwania. O ile w mediach zasady political correctness nadal wymuszają umiarkowanie sądów i opinii, o tyle internet ich nie przestrzega. Tam są prawdziwe i nieudawane opinie, choć trzeba przyznać, że mogą one szokować co wrażliwsze osoby.
Powoli i w sposób nieunikniony coraz głośniejsze stają się pytania o przyczyny. Nigdy nie poznamy prawdy. Jednak każdy, kto logicznie podsumuje dostępne fakty, zauważy splot wielu okoliczności. Zgodnie z naszą tradycją wszystko zbyt późno. Tak jak by planowanie było w naszym kraju sztuka zbyt trudną. Ogromna presja, aby zdążyć, aby nadrobić opóźnienie, aby uroczystość się odbyła. Nie dowiemy się czyja presja. Nie dowiemy się nigdy, dlaczego pilot tak ekstremalną podjął decyzję.
Medialna żałoba i przedstawianie prezydenta jako ojca narodu i wybitnego męża stanu wydaje mi się hipokryzją, ale jest to wpisane w naszą mentalność. O zmarłych tylko dobrze. Zapewne historia zapamięta to, że jednym z głównych celów Lecha Kaczyńskiego było nagłośnienie Zbrodni Katyńskiej. Paradoksalnie to zadanie wykonał pośmiertnie. Dziś cały świat mówi o Katyniu. Na początku wszystkich breaking news prezenterzy we wszystkich częściach świata wyjaśniali, dlaczego polski prezydent leciał do miasteczka na rosyjskiej prowincji. W przestrzeni politycznej Europy Lech Kaczyński był postrzegany jako rusofob, a przynajmniej jako antagonista Rosji. I znów paradoks. Rosja uhonorowała prezydenta pośmiertnie tak, jak nigdy żadnego innego Polaka. Paradoksalnie wynikiem tej strasznej katastrofy będzie znaczna poprawa relacji Polski z Rosją.
Chciałbym, żeby emocje wyciszyły się, żebyśmy zyskali dobre wspomnienia, o tym że Lech Kaczyński był opozycjonistą i uczestnikiem zmian odbywających się w Polsce, że dla wielu był miłym człowiekiem, te mniej pozytywne aspekty powoli by przygasły, bo nikt nie traktuje zmarłego jako przeciwnika politycznego. Wydaje mi się, ze jego polityczni adwersarze to zrozumieli, usunęli się na bok, milczą.
Jednak już pojawili się tacy, którzy chcą koniecznie mieć męczennika, co pozwoli zbić kapitał polityczny.
Niejaki Artur Górski – poseł PiS, który nie tak dawno zasłynął mową w sejmie po amerykańskich wyborach prezydenckich, gdy mówił o „końcu białej cywilizacji”, teraz ma kolejną teorię. Mam niemal pewność, że Rosjanie mataczą. Jeśli się złoży w całość informacje, które napływają, nawet jeśli odnoszą się do różnych scenariuszy, a także weźmie się pod uwagę ewentualne intencje Rosjan, to można powiedzieć, choć bez stuprocentowej pewności, że Rosja jest w jakimś sensie odpowiedzialna za ten nowy Katyń To wypowiedź pana posła dla Naszego Dziennika przytoczona przez Onet (zapewne link straci aktualność za jakiś czas). i dalej: Rosjanie chcieli prawdopodobnie uniemożliwić prezydentowi Kaczyńskiemu wzięcie udziału w sobotnich uroczystościach, aby ich ranga i wymowa nie przyćmiła tych sprzed kilku dni. Wiadomo, że prezydent ani z Mińska, ani z Moskwy nie zdążyłby do Katynia, a wtedy uroczystości nie miałyby wymiaru oficjalnego, nie zakłóciłyby w swej wymowie rosyjskiego przekazu sprzed kilku dni.
Gorzej, że podobne słowa wypowiada prałat Zbigniew Suchy z Przemyśla i czyni to w ramach homilii. To się mogło zdarzyć w środę**, zdarzyło się wczoraj. To był ten kwiat polskiej inteligencji, to były te elity, które miały zasilić swą krwią ziemię smoleńska, by katyńska ofiara sprzed 70 lat nie została zapomniana, byśmy nie zasypali tropów, którymi kroczyli Ci żegnający się z najbliższymi. Ci którzy mieli ręce związane kolczastym drutem, do którego przywiązano sznur oplatający ich szyje. Za każdym ruchem dusili się. Byli jak niemowlęta aborcyjne. Pamięć pod Smoleńskiem uratuje pamięć Katynia, którą libertyni chcieli już posprzątać. /../ Kurtyka nie żyje, musi żyć nasza pamięć. Także i pamięć pańskich słów panie marszałku „Trzeba by wszystko było wreszcie normalnie”. To znaczy, że pan Kaczyński był nienormalny? Słowa księdza nie zostały przeze mnie wymyślone, można je znaleźć tutaj.
Te przykłady pokazują, że różnice polityczne dzielą Polaków nadal w sposób skrajny. Pokazują, że już za chwilę zacznie się ostra walka polityczna w wyborach prezydenckich. I będą tacy, którzy katastrofę wypiszą na swoich ideowych sztandarach.
Jesteśmy narodem podatnym na wybuch uczuć. Ale wybuchy są głośne i trwają krótko. To nie są fałszywe łzy, ale naiwnością byłoby sądzić, że w przestrzeni publicznej kraju coś się zmieni. Że wszyscy się pogodzą i mówić będą jednym głosem. Polityka to nie jest szkółka niedzielna. Już niedługo zetrą się opinie i poglądy. To dobrze. Politycy mają się spierać, ale w cieniu tej tragedii należy pamiętać, że z powodu śmierci nikt nie staje się ani lepszy, ani gorszy. Śmierć nie zmienia naszych ludzkich dokonań i decyzji i samo jej zaistnienie nie uszlachetnia człowieka. Niech pamiętają o tym wszystkie strony politycznego dyskursu.
Jako obywatel nie oczekuję jakiegoś złagodzenia obyczajów politycznych, jako Polak nie sądzę, iż wszyscy staną się lepsi, ale oczekuję, że zostaną wprowadzone procedury bezpieczeństwa, które na przyszłość uchronią nas od podobnych zbiorowych hekatomb.


* Juliusz Słowacki, Testament mój
** W środę, trzy dni wcześniej, był w Katyniu premier Tusk.